Mała Babia Góra

Zawoja Czatoża – Przełęcz Jałowiecka – Żywieckie Rozstaje – Mała Babia Góra – Przełęcz Brona – Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Fickowe Rozstaje – Zawoja Czatoża

 

25.10.2020r.

 

 

W październikową niedzielę, wraz z Krzychem i jego rodzinką, postanowiliśmy pójść na Małą Babią Górę. Wybraliśmy szlak mało popularny, choć nie odludny. Można spotkać na nim turystów, lecz nie jest to na pewno „autostrada” z Krowiarek na Babią Górę 🙂 . Nasza czteroosobowa ekspedycja startuje z Zawoi Czatoży, kilka minut po godzinie 8. Warto zaznaczyć, iż w nocy mieliśmy zmianę czasu na zimowy, więc spaliśmy  godzinę dłużej gratis 🙂 . Piękne jesienne barwy, zachęcają do wędrówki i wywołują bardzo pozytywne emocje.

 

 

Z niewielkiego parkingu, ruszamy przed siebie żółtym szlakiem, lecz po około 600 metrach odbijamy lekko w prawo, w stronę przełęczy Jałowieckiej. Kolor znakowania zmieniamy na czarny. Napotykamy na czytelną informację, o zamknięciu naszego szlaku, z powodu wycinki lasu. Jednak biorąc pod uwagę, iż jest niedziela postanawiamy kontynuować wędrówkę wspomnianym kursem. Pniemy się jednostajnie pod górę, po niemiłosiernie zabłoconej i rozjechanej ścieżce. Widoków mamy jak na lekarstwo, ponieważ krajobraz zasłaniają nam wysokie drzewa. Na przełęczy Jałowieckiej meldujemy się o godzinie 9:20. 

 

Królowa Beskidów, czyli Babia Góra (1725m n.p.m.)

 

 

Przełęcz opuszczamy niemal natychmiast po jej zdobyciu i zielonym szlakiem przemy ku Żywieckim Rozstajom. Dróżka graniczna wiedzie również przez gęsty las, więc nadal z widoków nici 🙁 . Póki co nie spotkaliśmy żywej duszy, toteż wszechobecna cisza uspokaja i koi zszargane nerwy. Początkowo nasza trasa prowadzi w umiarkowanie płaskim terenie, lecz po kilometrze poważnie zaczyna piąć się w górę. O godzinie 10 jesteśmy na Żywieckich Rozstajach, więc siadamy na dłuższy odpoczynek i regenerujemy siły kanapkami, kawą i herbatą. Krzychu ugotował wodę na palniku z gazowym kartuszem, zalał kubki wrzątkiem i niniejsze napoje były gorące jak w domu. Prawdziwy górski popas, lub jak ktoś woli piknik, rewelacyjnie urozmaicił wycieczkę. Błogi spokój „zakłócili” dwaj biegacze mknący w przeciwnym kierunku. Jednak są ludzie na naszej marszrucie, pomyślałem intuicyjnie popijając herbatą, pałaszowaną kanapkę.

 

   

Będąc na Żywieckich Rozstajach, mamy niewątpliwie do wyboru dwie opcje dalszej trasy. W lewo czerwono znakowana ścieżka do Schroniska Markowe Szczawiny, lub prosto i pod górę za zielonymi znakami na Małą Babią Górę. Wybieramy drugą opcję i mozolnie zdobywamy kolejne metry przewyższenia. Oczywiście miejscami grzęźniemy w błocie. Na otarcie brudnych butów i naszych łez, mijamy niewielki skrawek roztapiającego się śniegu. Im jesteśmy wyżej, tym las staje się rzadszy i karłowaty, więc rasowe panoramy są coraz okazalsze. Mała Babia Góra istotnie zaczyna być na wyciągnięcie ręki.

 

 

Godzina 12:00, Mała Babia Góra (1517m n.p.m.)  pozwoliła nam postawić stopy na swoim wierzchołku. Otaczająca nas panorama ma kąt 360 stopni. Stojąc na szczycie, wprost nie wiem gdzie mam się patrzeć. Tatry, Beskidy, Słowacka Fatra, Góry Choczańskie i Babia Góra, wszystko to mam przed oczami. Aż nie wiem gdzie cykać fotkę. Dopiero gdy trochę ochłonąłem, usiadłem i przeanalizowałem gdzie jestem i co widzę, wtedy wymyśliłem gdzie nacisnąć spust migawki. Jednak w domu stwierdziłem, że żadne zdjęcie nie oddało natury i jej piękna w 100%. Łapiąc kadry pomyślałem sobie: „tyle razy byłem na Babiej Górze, a ani jednego razu nie wyszedłem na Małą Babią Górę”. Z pewnością nie będzie to ostatni raz, gdy jestem na Małej Babiej. 

 

 

Gdy emocje opadły całkowicie, przyszedł czas na zejście z „gwiazdy”. Dalej za zielonym szlakiem, w dół ku Przełęczy Brona. Wąska kamienna dróżka wiedzie wśród kosodrzewiny i przypomina trochę słynną tatrzańska ceprostradę na Szpiglasowy Wierch. O 12:40 przechodzimy przez Przełęcz Brona, mijając sporo osób zmierzających na Królowa Beskidów, jaką jest bezsprzecznie Babia Góra. 

 

 

Zejście z przełęczy to początkowo mocny i szybki „zbieg” w dół, lecz z upływem metrów i czasu teren staje się mniej stromy. 20 minut zabrał nam marsz z Przełęczy Brona do Schroniska Markowe Szczawiny. W schronisku jak zwykle wielu turystów. Ludzie bawią się doskonale w tak kultowym miejscu. My jednak mając na uwadze wprowadzony reżim sanitarny, postanowiliśmy bez zatrzymywania się, przejść obok obiektu niezauważeni. Skręciliśmy w lewo tuż przed budynkiem schroniska na Czerwony szlak, prowadzący w stronę Fickowych Rozstai i Mędralowej.

 

 

Podróż szeroką dróżką ze Schroniska Markowe Szczawiny do Fickowych Rozstai, to przede wszystkim równy szlak i jesienne barwy. Opadłe liście i wysokie drzewa, bajecznie ukazują smutną porę roku, jaką jest jesień.

Po 40 minutach dotarliśmy do Fickowych Rozstai, więc chwila na krótki  odpoczynek wskazana. Kilka łyków wody i zmieniamy znakowanie szlaku na żółty kolor. Umiarkowanym nachyleniem terenu schodzimy do Zawoi Czatoża, gdzie mamy zaparkowany samochód. Wyprawę kończymy kilka minut przed godziną 15.  

 

 

Mała Babia Góra to szczyt warty odwiedzenia. Przekonałem się o tym na własnej skórze, więc zachęcam każdego do podobnej wyprawy. Żeby nie być gołosłownym, moi towarzysze również byli zadowoleni z wycieczki, nawet najmłodszy rodzynek niesiony w nosidle 🙂 . Skąd o tym wiem? A no stąd, ponieważ rodzynek ani razu nie dał oznaki niezadowolenia 🙂 .  

 

 

Kilka faktów i danych:

Czas przejścia: 5:10h

Przebyty dystans: 14.4km

GOT: 23

Kolory znaków: żółty, czarny, zielony, czerwony, żółty

 

 

Jak dojechać do Zawoi Czatoża?

Do Zawoi prowadzi droga nr. 957 od strony Makowa Podhalańskiego. Na rondzie w Zawoi skręcamy w prawo (jest drogowskaz ma Markową). Jedziemy cały czas za drogą główną. Dojeżdżamy do rozwidlenia i skręcamy w prawo. Docieramy do małego parkingu po ok. 2 km.

 

Gdzie zaparkować samochód?

Jedziemy, aż skończy się asfalt i drogę zagrodzi nam szlaban, który informuje o zakazie wjazdu do lasu. Znajduje się tam kilka miejsc postojowych. 

 

 

 

Leave a Comment