Wielki Kopieniec

Jaszczurówka – Polana Olczyska – Wielki Kopieniec – Polana Kopieniec – Toporowa Cyrhla – Jaszczurówka

 

09.11.2019r.

 

 

Długi listopadowy weekend, postanowiliśmy razem z Justyną, Pauliną i Euzebiuszem spędzić pod Tatrami. Nasz wspólny wypad, miał służyć za odpoczynek i być „obfity” w wypady w Tatry. Chociaż trafiliśmy na paskudną pogodę i tak wyruszyliśmy na szlak. Na pierwszy ogień poszedł Wielki Kopieniec i malownicza polana pod nim.

 

Mimo kropiącego deszczu, parkujemy samochód w Jaszczurówce i zielonym szlakiem ruszamy na Kopieniec. Godny uwagi jest fakt, że dzięki mało zachęcającej pogodzie, bez problemu parkujemy auto, na małym parkingu zaraz przy szlaku. Podkreślę również, że była godzina 10:15, więc normalnie o tej porze, ciężko o miejsce postojowe w tym miejscu. 

 

 

Po kilku krokach od wejścia na szlak i przekroczeniu Olczyskiego Potoku, naszym oczom ukazuje się ciekawe miejsce. Tablice informacyjne komunikują, że jest to Ośrodek Czynnej Ochrony Płazów i Gadów. Co to takiego?  To niewielki obszar na którym są małe stawy. Celem niniejszego ośrodka jest stworzenie warunków zbliżonych do naturalnych, w których będzie można prowadzić rozród oraz obserwację rzadkich i zagrożonych gatunków płazów: salamander, traszek i żab, oraz gadów: jaszczurek i węży.

 

 

Wracamy na szeroką i wygodną ścieżkę, toteż z zapałem maszerujemy obok szumiącego Potoku Olczyskiego. Mimo kropiącego deszczu i wzmagającego się wiatru, dostrzegamy kilka ładnych widoków. Chociaż coraz bardziej wszystko przykrywa mgła, dostrzegam szlak biegnący przez Boczań, do Doliny Gąsienicowej. Po około 45 minutach od startu dochodzimy do Polany Olczyskiej.

 

 

Z Polany Olczyskiej można żółtym szlakiem dojść na Nosal, z którego roztacza się piękny widok na Kasprowy Wierch i Tatry Wysokie. Naszą uwagę przykuwa drewniany mostek na Potoku Olczyskim, więc korzystamy z chwili wytchnienia i robimy na nim pamiątkowe fotki.

 

 

Opuszczamy Polanę Olczyską i dalej za zielonymi znakami, kierujemy się w stronę Polany Kopieniec. Im jesteśmy bliżej, tym droga staje się coraz bardziej stroma. Godny uwagi jest fakt, że końcowy fragment szlaku pod Polanę Kopieniec, ułożony jest z kamieni. Musimy zachować większą ostrożność, ponieważ kamienie są śliskie i łatwo o jakiegoś fikoła 🙂 . Szczęśliwie o godzinie 11:30 meldujemy się na Polanie Kopieniec. Co ciekawe, zrobiło nam się chwilowe okienko pogodowe, toteż wykorzystaliśmy je na maxa, robiąc zdjęcia wszystkiego dookoła 🙂 .

 

 

Do Polany Kopieniec, lub Polany pod Kopieńcem powrócę w dalszej części, ponieważ warto kilka słów o niej napisać. 

Z polany odbijamy lekko w lewo i za znakowaną wąską dróżką, zaczynamy zdobywać Kopieniec Wielki. Krótkie, ale dość strome podejście pokonujemy szybko. Pomógł nam porywisty wiatr, wiejący w plecy, który zwiewał wszystko, co nie trzymało się pewnie na głowie 🙂 . 

 

 

Po 10 minutach „wspinaczki” stajemy na szczycie Kopieńca Wielkiego 1328m n.p.m. Nie widzimy zbyt wiele, lecz w zupełności nam to wystarcza do zachowania wyśmienitego humoru. Pamiątkowe zdjęcia i zasłużony posiłek, to główne atrakcje na wierzchołku. 

 

 

Ruszamy śliską ścieżką w dół, dalej zielonym szlakiem i schodzimy na drugi koniec Polany Kopieniec. Fragment ten zajmuje nam jakieś 15 minut, ale obfituje bezsprzecznie w opowiadania życiowych, lecz komicznych sytuacji. Nie będę tutaj przytaczał żadnego wątku, gdyż… 🙂 .

 

 

Dochodząc do Polany Kopieniec, można pójść w lewo do Toporowej Cyrhli, lub w prawo zwiedzić polanę. My chcemy obejrzeć łąkę i atrakcje na niej, dlatego skręcamy w prawo. 

Polana Kopieniec jest dość rozległa i była kiedyś intensywnie użytkowana. Dowodem na to są nieliczne już szałasy, ustawione w klasycznej rzędówce. Jest jedną z nielicznych tatrzańskich polan, na której utrzymał się jeszcze wypas owiec. Obecnie jest to wypas kulturowy, toteż odbywa się on z zachowaniem licznych ograniczeń. Wiosną masowo kwitną tutaj krokusy, więc jest to dobra alternatywa dla Doliny Chochołowskiej.

 

 

Zostawiamy ciekawą Polanę Kopieniec z zabytkowymi szałasami i ruszamy w dół do Toporowej Cyrhli. Prowadzą nas cały czas znaki zielone. Ścieżka miejscami jest bardzo śliska, więc kroki stawiamy rozważnie i bez pośpiechu. Wystające korzenie i mokre kamienie wyglądają okazale, lecz nastręczają niewielkich problemów. Przy końcu szlak się „wypłaszcza” i wygodnym chodnikiem, razem ze znakami czerwonymi,  sprowadza do głównej drogi w Toporowej Cyrhli.

 

 

Z Toporowej Cyrhli idziemy Drogą Oswalda Balzera (Zakopane – Morskie Oko), do parkingu, gdzie mamy zaparkowany samochód. Godny uwagi jest fakt, iż przechodzimy obok słynnej Kaplicy Najświętszego Serca Jezusa w Jaszczurówce. Marsz ruchliwą drogą zajmuje nam 45 minut i pokonaliśmy w tym czasie, blisko 4 kilometry. Towarzyszy nam padający deszcz, na szczęście niezbyt mocno 🙂 . 

 

 

Do samochodu docieramy kilka minut po godzinie 14. Jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z powyższej wycieczki. Chociaż nie było spektakularnych panoram tatrzańskich i pięknych promieni słońca, niewątpliwie warto wyruszyć na szlak, w mniej komfortowych warunkach i zobaczyć góry z innej perspektywy. A to, czy będziemy zadowoleni, zależy już tylko od nas i naszego podejścia do tematu.

 

Kilka faktów i danych:

Czas przejścia: 4h

Przebyty dystans: 10,6km

GOT: 15

Kolory znaków: zielony, bez znaków

 

 

Jak dojechać do Jaszczurówki?

Do Zakopanego dojedziemy drogą 47 od Nowego Targu, a 958 od  Kościeliska, Chochołowa i Czarnego Dunajca. W centrum Zakopanego kierujemy się w stronę kolejki na Kasprowy, lub skocznie. Na rondzie w Kuźnicach skręcamy w lewo i około 2 kilometrów Drogą Oswalda Balzera dojedziemy do Jaszczurówki.

 

Gdzie zaparkować samochód?

Auto zostawiamy na niewielkim parkingu przy drodze, obok wejścia na zielony szlak, lub przy Kaplicy w Jaszczurówce. Oczywiście miejsc parkingowych można szukać na prywatnych posesjach, bądź przy hotelach. Po uzgodnieniu z właścicielami obiektów i za opłatą, nie powinno być problemu z zaparkowaniem w takich miejscach.

 

 

Leave a Comment